Witajcie!!
Jak tam życie? Chciałabym opowiedzieć wam o jednej z naszych dziwnych, a jakże ciekawych przygód. W wakacje postanowiłyśmy się wybrać na spacer. Pamiętając o przygodzie opisanej w ,,Historiach z życia wziętych cz.4'' wzięłyśmy ze sobą parasolkę (ale taką prawdziwą, nie gazetę XD). Udałyśmy się pod jedną ze szkół. Że tak się wyrażę ,,otaczał ją żwirek''. W pewnym miejscu natknęłyśmy się na kałużę i pomyślałyśmy:,,no przecież nie możemy pozwolić, żeby ktoś się w niej utopił ''(XD)! Zaczęłyśmy przenosić kamyczki na ten ,,ogromny zbiornik wodny''. Niestety przenoszenie ich w ubraniach lub suuukiencee (nie ważne...) nie przynosiło zbyt dużych efektów, więc sięgnęłyśmy po...parasolkę! Nakładałyśmy na nią bardzo duże ilości kamieni, co znacznie przyśpieszyło naszą pracę. Po pewnym czasie owa kałuża prawie zniknęła. Byłyśmy z siebie takie dumne ;). Skutkiem naszego dobrego uczynku były brudne ręce, ubrania i...zniszczona parasolka ;(. Niestety nie wytrzymała ona tego ciężaru, ale i tak dzielnie się spisała. Jednak chyba najgorsze w tym wszystkim jest to, że pod tą szkołą i w jej okolicach byli inni ludzie, którzy pewnie choć przez chwilę widzieli tą naszą zabawę. Ale co tam, ważne, że po pierwsze: fajnie się bawiłyśmy, a po drugie: dobrze, że tam nie chodzimy do szkoły. Dzięki za przeczytanie.
Hah, muszę tego spróbować ♥×♥
OdpowiedzUsuńNajl